kl.*Roxette


*Roxette
International Senior Mare Champion 2021

|klacz hanowerska| 170cm|
|urodzona 28 sierpnia 2009r w Rosewood Ranch|
| od Rastina po Iriesco|
|właściciel Victory Stud|
|ujeżdżenie CC| wystawy| hodowla|

Z początku była straszną rozrabiaką i lubiła mieć wszystko podporządkowane sobie. Rozstawiała wszystkich po kątach i uważała się za panią każdej rzeczy czy innego konia.
Lubiła dokuczać innym i podszczypywać przy każdej dobrej okazji. Dogadanie się z nią było bardzo trudne i mimo ćwiczeń które odbywały się regularnie kontakt między nią a nami był "szarpany"
Z biegiem czasu, gdy Roxette dorastała, stawała się coraz bardziej poważna i spokojna. Jej zmianę w zachowaniu mógł zauważyć każdy, kto znał ją od początku.
Stała się miłą i przyjacielską klaczką. Uwielbia wtulać się w każdego napotkanego człowieka i jest zdecydowanie takim stajennym misiem. Poprawił się jej kontakt z ludźmi. Kiedyś uciekała od dotyku a teraz jest wręcz odwrotnie-upomina się o niego.
Nadal lubi mieć podporządkowane pod siebie konie, ale nie używa już do tego zębów i kopniaków, jak bywało to wcześniej. Świetnie dogadała się z Californication. Są takimi dwiema przyjaciółkami, które zawsze na pastwisku trzymają się razem i sprawują władzę nad resztą stada.
Przy szczotkowaniu może stać godzinami. Uwielbia kiedy poświęca jej się czas i wyczesuje z niej kurz. To samo tyczy się jej grzywy i ogona.
Podnoszenie kopyt odbywa się również spokojnie i grzecznie jak cały proces czyszczenia jej.
Podczas siodłania trzeba być bardzo sprawnym i uważnym. Rox strasznie podnieca się na myśl że zaraz odbędzie się dla niej jakaś jazda. Zaczyna wtedy kręcić się na wszystkie strony, odchodzić gdzieś na bok i czasami zdarzy się że w tym całym zamieszaniu może kogoś nadepnąć. Zakładanie ogłowia też jest dość trudnym zadaniem gdyż klacz zadziera wysoko głowę, nie wiadomo jaki to ma cel, ale na pewno nie ten zły i wrogo nastawiony w stronę ludzi.
Historia: Klaczka urodziła się na terenie Dresagio.
Była oczekiwana dość długo bo już od dawnego czasu marzyło się nam mieć potomka po
Iriesco. Zawsze coś wypadało albo nie było czasu na podpisanie i załatwianie wszystkich papierów. w końcu po przeprowadzce do nowej stajni pierwsze co zrobiła Ann to skontaktowanie z Ruską na temat ogiera i jego nasienia. Wszystko udało załatwić się dość szybko i zostało tylko znalezienie klaczy.
Po kilkunastu miesiącach oczekiwania, które ciągnęły się w nieskończoność na świat przyszła nasza kochana Rox. Była taka malutka i kochana, że każdy od razu ją pokochał.
Mała rosła szybko i dobrze się rozwijała aż w końcu wyrosła na dużą, dobrze zbudowaną klacz. Od razu wyczuło się w jej ruchach dobre predyspozycje do dresażu i zaczęła treningi właśnie w tym kierunku.
Pod siodłem: Rox chodzi pod siodłem od około jakiegoś roku. Cały proces przyzwyczajania jej do siodła i człowieka na swoim grzbiecie przyjęła bardzo spokojnie i obeszło się bez żadnych gorszych przygód. Wiadomo że za pierwszym razem bryknęła parę razy przestraszona, chcąc pozbyć się tego czegoś nowego na swoim grzbiecie, ale oprócz tego cała reszta była ok.
Jest bardzo czuła na jakiekolwiek pomoce i bardzo chętna do pracy. Strasznie inteligentna i pojętna przez co szybko łapie nowe ćwiczenia, figury i inne rzeczy.
Przyjemnie podejmuje współpracę z każdym człowiekiem i z chęcią łapie szybko kontakt. Ma miękkie chody przez co jazda na niej jest naprawdę komfortowa.
Dresaż jest dla niej wszystkim. Uwielbia wyginać swoje ciało, rozciągać i poruszać się w chodach lub przeróżnych figurach. Lubi pokazywać się od swojej najlepszej strony i sprawia jej to dużo przyjemności.
Wyjazdy w teren w pojedynkę puki co nie wychodzą na dobre, gdyż klacz mimo swojej odwagi i oddaniu człowiekowi może zachować się różnie. Lepiej jakby towarzyszył jej jakiś starszy koń lub grupka koni a klacz szła w środku lub na końcu.
Na zawodach: Na początku jej przygody z zawodami trzeba było przyjeżdżać o wiele wcześniej żeby klacz oswoiła się ze wszystkimi nowościami które ją otaczają. Teraz jest już dobrze i klacz nie boi się żadnych dźwięków oraz dużej ilości ludzi i koni.
Zapakowanie do przyczepy, podróż i wyjście z niej przebiegały od zawsze w spokoju i ciszy. Rox każdą podróż znosi spokojnie i zachowuje się odpowiednio. Najbardziej lubi dzielić przyczepę z Cali, ale kiedy jest to niemożliwe pozwala wprowadzić do niej innego konia.
Lubi z zaciekawieniem przyglądać się innym koniom a przy przygotowaniach zazwyczaj sobie drzemie puki nie zacznie się jej siodłanie. Wtedy już wiadomo co zaczyna się dziać.
Na rozprężalni całkowicie olewa inne konie i skupia się na jeźdźcu. Czasami zdarzy się że fuknie do jakiegoś kopytnego, który podjedzie za blisko niej ale zdarza się to bardzo rzadko.
Gdy zaczyna swój przejazd, ciężko oderwać od niej wzrok. Stara się stokroć bardziej niż na treningach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz